Odkrycie prawdy o wolności osobistej i umiejętne korzystanie z niej pozwalają bezproblemowo marzyć o dobrej książce, przecież na to MUSI się znaleźć jakaś wolna chwila
Wydaje się być przepaścią teologia, gdyż zwykle brakuje nam czasu, żeby dysponować wystarczającą ilością na ten temat wiedzy, która pozwoliłaby nam zabierać na takie wzniosłe tematy głos. Ale — to też mi się wydaje — można próbować. Najwyżej coś się nie uda. Doskonałym odniesieniem jest Katechizm Kościoła Katolickiego, który w przystępny sposób wykłada naszą wiarę. Drugą kwestią jest decyzja, żeby się nie lękać tego, co na początku bywa trudne i zawiłe. Bez lęku więc można spróbować cokolwiek przeczytać, gdyż tego typu lęki są najczęściej fobiami, a nie uzasadnionym strachem. Czy to może nie interesować? Tak, może nie interesować. Jeśli nie interesuje, pozostaje tylko jedno do sprawdzenia dla tzw. spokoju sumienia: czy ten brak zainteresowań jest na pewno zgodny z osobowością abnegata lub abnegatki, czy raczej jest zapomnianą porażką, po której wypadało się pozbierać, żeby „nadal obdarzać siebie należnym szacunkiem”.
O takiej jednej książce św. Jana Pawła II-go
O takiej jednej książce Papieża Benedykta XVI
O takiej jednej książce Papieża Franciszka
O takiej jednej książce K. Wojtyły
O takiej jednej książce św. Jana Kasjana
O takiej jednej książce bł. Prymasa Tysiąclecia
Także o jeszcze jednej książce K. Wojtyły
Jak również o książce, której jeszcze nie znamy, ale na pewno jest świetna
Jak również o książce, której jeszcze nie znamy, ale na pewno jest świetna